Rocksoft

Rzeczy, które chciałbym wiedzieć, kiedy byłem nastolatkiem — część 3.

Rzeczy, które chciałbym wiedzieć, kiedy byłem nastolatkiem — część 3.

Mamy wakacje, więc spróbuję opisać kilka rzeczy, które mogą ci pomóc w okresie, gdy masz więcej wolnego czasu. Forma tego wpisu będzie nieco inna, niż poprzednie w tej serii, ale mam nadzieję, że i tak tekst ci się spodoba.

Wybieranie tego, co robimy w wolnym czasie, nie jest łatwym zadaniem dla nikogo, nie tylko dla nastolatków. Przecież można robić tak dużo rzeczy! Dlaczego w ogóle dane rzeczy robimy? Prawdopodobnie myślisz, że to ty sam decydujesz o i masz pełną kontrolę nad tym, co na co dzień robisz. Spróbujmy bardziej zgłębić tę kwestię, ponieważ jest ona interesująca. Naprawdę chciałbym wiedzieć więcej o nawykach oraz o tym, jak kształtują one nasze dni w latach młodości.

Coś, co może nam pomóc, by zrozumieć tego typu sprawy jest szeroko opisane i wyjaśnione w książce Jamesa Cleara. Nosi ona tytuł „Atomic habits.” Autor pisze o tym, jak tworzone są nasze nawyki, co jest potrzebne, by dodać, lub pozbyć się nawyków oraz jaki nawyki mają wpływ na nasze życie. Tym, co ja chciałem poruszyć i wam przybliżyć jest to, co James nazywa „decydującymi momentami”, pisząc:

„Codziennie jest pełno momentów, które przynoszą dużo skutków. […] Decydujące momenty przygotowują dostępne opcje dla ciebie z przyszłości. Na przykład: wejście do restauracji jest decydującym momentem, ponieważ determinuje to, co zjesz na lunch. Teoretycznie masz nadal kontrolę nad tym, co zamówisz, ale w większej skali, możesz tylko zamówić coś, co jest w menu. […] Twoje opcje są ograniczone tym, co jest dostępne. Są uformowane przez twój pierwszy wybór.”

Brzmi ciekawie i właściwie, prawda? Jeżeli powiedzmy mam nawyk, by wyciągnąć mojego smartfona z kieszeni i go odblokować co 15 minut lub kiedykolwiek, gdy nie mam jasnego zadania do zrobienia, to taki nawyk mocno wpływa na moje następne decyzje. Najprawdopodobniej otworzę przecież którąś z aplikacji, znajdujących się na ekranie telefonu. Nie mając nawet konkretnej intencji podczas odblokowywania telefonu, może się okazać, że za 10 minut będę nadal przeglądał Instagrama. Można by powiedzieć, że wszystko to były moje świadome decyzje. Jednak jeżeli zostawiłbym w innym pokoju i tym samym nie pozwolił mojemu nawykowi, by ten telefon co chwilę wyciągać z kieszeni, się wykonać, spędziłbym te 10 minut inaczej i być może faktycznie świadomie wybrałbym, co będę robił. To tylko przykład, jednak prawdą jest, że mamy setki lub nawet tysiące takich drobnych nawyków, które sprawiają, że jesteśmy na „autopilocie” przez 40-50% dnia, bazując na przeprowadzonych badaniach. To dużo! Jeśli dodatkowo masz 5-7 „gratisowych” godzin do zorganizowania na co dzień, może się okazać, że o wiele zbyt często będziesz jechał na tym autopilocie. Może to doprowadzić do tego, że będziesz robił mnóstwo rzeczy, których nie uważasz za produktywne lub „dobre”. Jeżeli naprawdę chcesz coś z tym zrobić i mieć „dobre” dni, musisz zacząć działać. Nie ma innej możliwości. Podoba mi się, jak zaprezentowano to w książce:

Media from „Atomic Habits” by James Clear

Uważam, że fantastycznie ilustruje to, jak mogą wyglądać nasze dni. Z jednej strony ilustracja oczywiście nie bierze pod uwagę „wagi” naszych decyzji, ale z drugiej strony można to zinterpretować tak, że pierwsze wybory są najważniejsze, kolejne są drugie pod względem ważności itd. Widzimy więc, jak ważne są nasze codzienne nawyki. Szczególnie te związane z porankami. Co robisz w pierwszej godzinie od wstania z łóżka? Troszczysz się o to, by twój początek dnia był mocny, abyś przez resztę dnia był zmotywowany i pełen energii do podejmowania kolejnych „dobrych” wyborów? Fascynujące dla mnie jest to, że możemy w pełni kontrolować to, jak dobre są nasze dni – niezależnie od okoliczności i sytuacji, które mają miejsce. Wczesno-poranne spacery z moją 8-miesięczną córką stały się ostatnio doskonałą możliwością dla mnie, żeby porządnie zacząć dzień. Oprócz tego, że widzę jej radosną twarz, mogę się poruszać, poćwiczyć, dostarczyć organizmowi trochę naturalnego światła słonecznego, którego później w biurze już tak wiele nie będzie. 3 spore korzyści jednej decyzji, a pewnie nietrudno znaleźć by tych korzyści więcej (możliwość kupienia świeżutkiego pieczywa z rana, szansa na poranną medytację, gdy jeszcze szum aut i ludzi nie przeszkadza itd.). Po takim rozpoczęciu dnia czuję się zmotywowany, by przygotować całej rodzinie śniadanie, parzenie kawy też jest jakieś takie przyjemniejsze, mogę sobie przemyśleć plan na mój dzień w pracy i zaplanować kluczowe zadania do wykonania – można by wiele wymieniać.

Chodzi mi mniej więcej o to, że solidne rozpoczęcie dnia jest często niedoceniane, ponieważ mamy skłonność do nieprzykuwania uwagi do detali. Zwłaszcza rano, gdy czasami (zawsze?) jesteśmy zmęczeni i nie myślimy jeszcze całkiem klarownie. Nie interesuje nas porządny start dnia, więc nie myślimy poprzedniego wieczora o tym, by pójść spać wcześniej i nie oglądać „teraz już serio ostatniego” odcinka serialu. Nie interesuje nas porządny start dnia, więc sprawdzamy telefon zaraz po obudzeniu, nawet przed umyciem zębów. Nie interesuje nas porządny start dnia, więc w pośpiechu jemy coś niekoniecznie zdrowego na śniadanie i jedziemy dalej. Wiele z tego typu rzeczy, które robimy, są po prostu naszymi nawykami. Ważnym jest więc, byśmy zrozumieli, jak nawyki działają, by móc mieć nad nimi kontrolę oraz dodawać więcej tych „dobrych” i stopniowo pozbywać się „złych”.

Ok, nie będę przecież parafrazował całej książki. Jeżeli temat cię interesuje, to naprawdę polecam przeczytanie oryginału. Chciałem tylko na koniec wspomnieć o dwóch sposobach na wprowadzanie nowych nawyków, które James opisuje w książce. Mogą one być dla ciebie dobrym startem:

  • Pierwszy sposób możemy nazwać „małym początkiem”. Powiedzmy, że masz ambicje, by w wakacje nauczyć się jakiegoś języka. Zamiast stawiać sobie dzienny cel uczenia się 30 minut, zacznij od 2-minutowego celu. Chodzi o to, że z natury jesteśmy leniwi. Użyłem tej techniki, gdy chciałem stworzyć sobie nawyk codziennego czytania. Wyznaczyłem sobie cel, że będę czytał przynajmniej 2 minuty każdego dnia i od rozpoczęcia tego eksperymentu codziennie mi się to udaje. Co jednak najlepsze – prawie nigdy nie czytam tylko przez 2 minuty. Temat jest zawsze albo zbyt interesujący, albo do końca rozdziału brakuje już mało, więc nie opłaca się przerywać. Spróbuj tego podejścia i daj znać, czy działa!
  • Drugim pomysłem, który może wam się przydać to tzw. układanie nawyków. Polega to na tym, że korzystasz z obecnych nawyków, by wprowadzić nowe. „Po tym, jak [obecny nawyk], zrobię [nowy nawyk].” By to zadziałało, musisz najpierw zidentyfikować swoje nawyki. Zacząłbym od zrobienia listy i wybraniu 1-2 nawyków, aby wprowadzić coś nowego. Przykład z mojego doświadczenia to coś, co zaczęliśmy robić jakiś czas temu w biurze z kolegami: „Po tym, jak kliknę przycisk robiący kawę na ekspresie, będę żonglował 3 piłeczkami, leżącymi obok ekspresu.” Nic wielkiego. Wprowadziliśmy to bez wiedzy o tym, że korzystamy z tej techniki, ale zadziałało genialnie. Teraz potrafię już swobodnie żonglować 3 piłeczkami, a podobno dobrze to działa na mózg, także jest nieźle.

To tyle na teraz. Mam nadzieję, że przynajmniej odrobinę cię zainspirowałem, by zwracać większą uwagę na detale twoich codziennych czynności, byś mógł – mam nadzieję – znaleźć obszary, na których masz pole do poprawy. Powodzenia i dziękuję za przeczytanie artykułu!

Oskar Pilch
@osk_are