Rocksoft

Rzeczy, które chciałbym wiedzieć, kiedy byłem nastolatkiem – część 1.

Rzeczy, które chciałbym wiedzieć, kiedy byłem nastolatkiem – część 1.

Ten wpis ma być początkiem serii tekstów, w których będę dzielił się z wami pojęciami, fenomenami, sformułowaniami, przemyśleniami, o których wiedza może każdemu z nas bardzo pomóc. Będą to zazwyczaj rzeczy, o których być może już trochę wiemy. Może sami je już zauważyliśmy w naszym życiu, ale nigdy się nad nimi zbytnio nie pochylaliśmy. Spróbuję stworzyć krótką możliwość, by się pochylić nad rzeczami, które chciałbym wiedzieć, gdy byłem nastolatkiem.

Nie przedstawiam tutaj spojrzenia specjalistycznego, a po prostu moje przemyślenia. Dlatego, jeżeli uważacie, że coś w tych przemyśleniach mija się z prawdą lub nie do końca gra, to będę wdzięczny za informację! Sam próbuję odkrywać część z tych rzeczy, jednoczenie o nich pisząc. Uznałem, że ciekawym eksperymentem może być dzielenie się tym wszystkim z wami. Zobaczymy.

Pomysł na tę serię pojawił się niedawno, gdy dowiedziałem się o zjawisku zwanym „kosztem alternatywnym”. Uderzyło mnie jedno: dlaczego nikt mi o tej – w zasadzie dość banalnej, ale jakże ciekawej – rzeczy nie wspomniał przez ponad 15 lat nauki w szkole i na studiach? Oczywiście, że bym się o tym dowiedział, gdybym studiował ekonomię lub prawo, ale czy takich rzeczy nie warto by uczyć wcześniej i więcej osób? Jak się okazuje takich sformułowań, czy też fenomenów jest całe mnóstwo i chyba tylko bardzo dociekliwi ludzie ich szukają i wykorzystują, by uczyć się; życia, siebie – jako człowieka, poznawać swoich bliskich, poznawać swoich współpracowników. Nasze życie, mimo iż teraz przeniosło się drastycznie do „Zooma”, składa się jednak w dużej mierze z kontaktów z innymi ludźmi, dlatego tak ważne jest dla mnie, by nie pozwalać dniom mijać, a właściwie uciekać, ale by postawić sobie cel, że z każdym dniem będzie postęp. W czym? W byciu człowiekiem! I w szanowaniu innych ludzi.

To tyle słowem wstępu. Zobaczymy, jak to się rozwinie. Tymczasem pora na pierwsze 3 pojęcia i kilka zdań przemyśleń oraz wyjaśnienia ode mnie. Zachęcam was bardzo, by dać znać, czy pojęcia te znaliście i czy sami macie jakieś przemyślenia na ich temat.

  1. Koszt alternatywny (opportunity cost)

Idziecie ulicą i dostrzegacie stoisko, do którego prowadzi długa kolejka. Nad stoiskiem widnieje napis: „darmowe lody”. Idealnie! Mieliście wielką ochotę na lody, a te są dodatkowo za darmo. Stajecie w kolejce i czekacie. Czekacie 10, 15, 30 minut, czekacie na te… darmowe, czy jednak nie-darmowe lody?

Lody można uznać za darmowe, jeżeli uznajecie swój czas za darmowy. Tak zapewne nie jest – jeżeli na przykład mielibyście możliwość, by w czasie, w którym staliście w kolejce, zarobić 10 zł, to wychodzi na to, że prawdopodobnie kupiliście najdroższego loda w tym sezonie. Oczywiście ten przykład nie jest idealny i jest nieco przekolorowany, ale to specjalnie.

Spójrzmy jednak na to jeszcze inaczej. Mówi się, że „czas to pieniądz”. To, na co warto zwrócić uwagę, a czego być może ten przykład nie pokazuje w pełni, to fakt, że każda inwestycja naszego czasu, polega na jednoczesnym odrzucaniu inwestycji tego samego czasu w coś innego. Czyli: kiedy poświęcisz 30 minut na spacer z żoną, to twoja inwestycja nie tylko będzie korzystna ze względu na tę przechadzkę, ale również ze względu na to, że jednocześnie tych 30 minut nie poświęciłeś na scrollowanie Instagrama lub oglądanie pranków na YouTube.

Łatwiej chyba jednak to pojąć na przykładach materialnych – choć trochę nasza ludzkość już się przeniosła w świat wirtualnych pieniędzy, gdzie 10 zł to tylko numerek, ale jak sobie wyobrazisz fizyczny banknot 10-złotowy, to chociaż jest ich miliony, to jednak każdy jest inny. Mając w ręku 10 zł, masz w ręku coś, za co możesz kupić coś o danej wartości. Gdy to zrobisz, nie będziesz miał już jednak tych 10 zł. Możesz sięgnąć po kolejny banknot 10-złotowy i będzie on wyglądał praktycznie identycznie, jak ten poprzedni, ale będzie to już inny banknot, a użycie go, będzie inną inwestycją.

  • Efekt Pigmaliona (Pygmalion effect)

Fenomen polegający na tym, że oczekiwania innych względem danej osoby, mają wpływ na jej wydajność lub produktywność.

Badania wykonane i przedstawione przez Rosenthala i Jacobsona ukazały, iż gdy nauczycieli skłoniono do oczekiwania lepszych osiągnięć przez uczniów, osiągnięcia uczniów się poprawiły. Badania potwierdziły hipotezę, iż na rzeczywistość można wpłynąć w pozytywny lub negatywny sposób. Uznano tę wiedzę za wartościową i wykorzystano do ćwiczenia nauczycieli w tym, by prezentowali właściwe nastawienie i oczekiwania względem uczniów.

Myślę, że – zarówno dla rodziców, jak i pracowników, czy szefów – wiedza o tym fenomenie może być przydatna. Sam do końca nie wiem, jak odpowiednio do tego podejść, ale to, co wydaje mi się być tutaj kluczowe to, by nie sprawić, iż ktoś przez moje oczekiwania będzie zniechęcony, poczuje się gorszy, niewarty rozwijania się. Trzeba tutaj szukać odpowiedniego balansu, zdrowego podejścia, mając na uwadze dobro drugiej osoby.

  • Koszty utopione (Sunk cost fallacy)

Umówiliście się z kilkoma znajomymi na wypad do kina. Bilety zamówione, wchodzicie do sali kinowej. Zaczyna się. Mija 10 minut – nudy. Po 20 minutach nadal nic się nie dzieje… ciekawe, czy się rozkręci? 30 minut filmu za wami, zostało jeszcze jakieś 75, ale wszyscy już dobrze wiecie, że ten film nie był dobrym wyborem. Co robicie? Wychodzicie, czy obejrzycie film do końca, bo przecież już wydaliście po 20 zł na bilety?

Tak można by wyjaśnić zjawisko utopionych kosztów – fakt, iż wydaliście na bilety do kina 20 zł, sprawia, że trudniej wam wyjść z tego kina godzinę przed końcem seansu. Wszystko to, choć dobrze wiecie, że film nie jest dobry i czas ten można by wykorzystać w o wiele ciekawszy sposób! Wyjście z kina byłoby „stratą pieniędzy”. Przecież to kompletnie nielogiczne, bo koszt został już poniesiony i nie da się w tej kwestii nic zmienić. Natomiast wy macie teraz więcej informacji, które możecie wykorzystać, by nie tracić czasu dalej, tylko lepiej spożytkować pozostały czas.

To tylko uproszczony przykład, wiele więcej – bardziej złożonych przykładów – można by przytoczyć z, chociażby biznesu. Jednak specjalnie skupiłem się na przykładzie, w którym każdy z nas się odnajdzie. Żyjemy przecież w czasach, w których o naszą uwagę walczy niezliczona ilość aplikacji, seriali, książek, podcastów, filmów, filmików, tiktoków itd. Chciałem podzielić się z wami czymś, co być może ułatwi rezygnację z poświęcania czasu na coś, o czym sami wiecie, że jest stratą czasu – a czasem poświęca się na to czas, tylko dlatego, że „kupiłem już subskrypcję” lub „obejrzałem już pierwsze kilka odcinków”.

Jak na pierwszy wpis z serii, chyba wystarczy. Muszę trochę wyczuć formułę i sprawdzić, czy taka seria w jakikolwiek sposób daje czytelnikom do myślenia. Jeżeli macie sugestie pojęć lub rzeczy, które mógłbym poruszyć w kolejnych postach – śmiało piszcie. Mam już kilkanaście ciekawych pomysłów w kolejce, ale być może mój wpis zainspirował was i zwrócił uwagę na coś jeszcze bardziej interesującego? Wielkie dzięki za przeczytanie!

Oskar Pilch
@osk_are