Rocksoft

Zdrowy umysł

Zdrowy umysł

W planach było napisanie czegoś o tym, jak to jest pracować z domu. Co robić, żeby być produktywnym, mimo zmiany otoczenia? Jak sobie poradzić, pomimo zaburzenia nawyków związanych z codzienną pracą dotychczas? Wiecie, kilka wskazówek, udawanie specjalisty, bo przeczytało się kilka artykułów – tego typu sprawy. Słabizna. Plany są po to, by je zmieniać. Jako product owner co nieco o tym wiem… Mam wrażenie, że powstało już tyle tekstów na temat tego, jak poradzić sobie, pracując w domu, że nic odkrywczego bym nie był w stanie zaoferować. Zwłaszcza jeżeli pisałbym o tym w oklepanej formie – wymieniając tricki typu „time-boxing”, czy wyłączenie powiadomień w telefonie i na komputerze lub odpisywanie na maile 2 razy dziennie. Dlatego spróbuję spisać swoje myśli w tej kwestii w nieco inny sposób. Bardziej ogólny, ale też otwarty, więc może dzięki temu uda się zacząć dyskusję lub przynajmniej u części z Was wzbudzić myśli, które doprowadzą do czegoś pozytywnego.

Temat pracy zdalnej jest nagle bardzo aktualny dla bardzo wielu osób. Dla nas, jako pracowników Rocksoftu, jak najbardziej również. Ogromna większość z nas do tej pory pracowała w „open space” w naszym biurze w Ustroniu. Widywaliśmy na żywo twarze współpracowników codziennie lub przynajmniej kilka dni w tygodniu. Mogliśmy zamienić słowo. Mogliśmy zjeść razem lunch. Mogliśmy razem przejść się na parking przez park po zakończeniu pracy. Nagle, bach – i koniec… Kto wie, być może nawet jest tak, że jesteśmy w obecnej chwili świadkami narodzin nowej ery – ery pracy zdalnej właśnie. Ciekawe zagadnienie i wydaje się, że branża IT może mieć w tej kwestii już teraz sporą przewagę nad innymi, ale nie o tym chciałem pisać. Krótko podsumowując, my – ludzie z Rocksoftu – mieliśmy na co dzień:

  • pokój spotkań dostępny w razie potrzeby,
  • monitoring naszych aplikacji na ogromnym ekranie,
  • podnoszone biurka,
  • ekspres do kawy na wyciągnięcie ręki,
  • dyspenser wody kilka kroków od biurka,
  • kilkudziesięciometrowe spacery do toalety,
  • możliwość zjedzenia lunchu w dowolnej restauracji lub stołówce, czyli wszystko od burgera przez kebab, pierogi, naleśniki aż po porządny dwudaniowy obiad,
  • środowe zdrowe przekąski,
  • piątkowe wspólne przerwy organizowane przez dyżurnego,
  • wiele innych, do których być może i ja tak się przyzwyczaiłem, że dopiero za jakiś czas zauważę ich brak.

No właśnie, jak się okazuje, sporo jest tych rzeczy, do których mimowolnie każdy z nas bardzo się przyzwyczaił. Każdy z nas wyrobił sobie również wiele nawyków, które teraz jesteśmy zmuszeni zastąpić innymi. Nie mamy wyjścia. No i tutaj pojawia się sporo ciekawych zagadnień. Słychać na przykład na Twitterze głosy, że niektórzy pracując z domu, czują się o wiele bardziej zmęczeni, ale nie mogą dojść do tego, dlaczego tak jest. Interesujące. Poszlak jest sporo, analiz także. To, co ja chciałem w tym tekście podkreślić, to że cała ta sytuacja nie jest tak prosta, jak czasami się o niej mówi. Praca zdalna w „normalnym” świecie a praca zdalna w dobie szalejącego koronawirusa to diametralnie różniące się zagadnienia. Większość z nas została wrzucona na głęboką wodę. Praca zdalna to jeden aspekt, a co z resztą spraw, które były dla nas tak oczywiste, że po części przestaliśmy dostrzegać i doceniać ich wpływ na nasze zdrowie psychiczne? Mam tutaj na myśli aktywności polegające na interakcji międzyludzkiej:

  • Rodzinne uroczystości urodzinowe z dziadkami, kuzynami itd.,
  • Wyjście na miasto lub do parku,
  • Wesela,
  • Wycieczki górskie z przyjaciółmi,
  • Wycieczka do ZOO z dziećmi,
  • Wypad z żoną do kina,
  • Wyjście na rynek na lody,
  • Cotygodniowy orlik ze starymi znajomymi.

Wszystko to spadło na nas bardzo niespodziewanie. Nikt nie był na to gotowy. Nikt. Na szczęście jest dużo informacji oraz porad, które mogą nam pomóc zachować dobre zdrowie – psychiczne i fizyczne w zaistniałej sytuacji. I to głównie do tego chciałem zachęcić siebie oraz wszystkich czytelników tego bloga.

„Depresja nienawidzi ruchomego celu. Odrobina ćwiczeń każdego dnia pomaga utrzymać rozum w odpowiednim miejscu”. – Brad Stulberg (@BStulberg)

Depresja to duże słowo w dzisiejszych czasach, jednak świadomość tego, iż jej macki mogą w sytuacji koronawirusa być bliżej nas, niż nam się wydaje, to ogromna przewaga. Ja staram się wykorzystywać wiedzę, którą mamy i ruszać się regularnie. Bądźcie aktywni. Dosłownie, ale też w przenośni. Szukajcie czegoś, co pomoże wam zachować radość codziennego życia, przebrnąć przez ten okres, gdy świat odwrócony jest poniekąd do góry nogami. Czytajcie, a nie „scrollujcie”. Dzwońcie do rodziny i przyjaciół. Wymieniajcie się doświadczeniami i przemyśleniami. Wyciągnijcie z tej sytuacji jak najwięcej, bo – jak brzmi stare przysłowie – „co nas nie zabije, to nas wzmocni”.

Oskar Pilch
@osk_are